Odeszła Renia współzałożycielka Stowarzyszenia

W dniu 28 sierpnia odeszła Renata Stawujak.

Renia

Człowiek o ponadprzeciętnej wrażliwości społecznej, której radary były nastawione na wyłapywanie sygnałów, o niesprawiedliwości, o niegodziwości. 

Jeśli chciałoby się opowiedzieć historię Stowarzyszenia, to nie można by opowiedzieć historii pierwszych 15 lat bez opowieści o wkładzie Reni w powstanie i działalność Stowarzyszenia. Renia była członkiem założycielem, w jej domu odbywały się spotkania komitetu założycielskiego, który pracował nad statutem. W latach 1997 - 2001 adres Wielichowska 12 był adresem Stowarzyszenia. W kadencji 2007-2012 Renia była wiceprezesem Stowarzyszenia. 

Tego typu informacje można przywołać wspominając niemal każdego człowieka. Lecz o Reni należy i trzeba opowiedzieć inaczej, pełniej. Renia przez pierwszych 15 lat tworzyła Stowarzyszenie, swoją wrażliwością, zaangażowaniem, troską. Stypendyści często w domu Reni znajdowali wysłuchanie, które wykraczało poza rutynową rozmowę w trakcie postępowania decydującego o przyznaniu stypendium. Dzięki staraniom Reni udało się pozyskać duże środki finansowe i materialne na pierwszy okres naszej działalności. W roku 2000 odpowiedziała na apel Fundacji im. Stefana Batorego, która poszukiwała organizacji, chcą je włączyć w program Równe szanse. Współpraca ta trwała do roku 2018 i pozwoliła „wydorośleć” Stowarzyszeniu. Środki te pozwoliły stworzyć podstawy stabilności naszych programów stypendialnych.  Część z nich stworzyła „fundusz żelazny”. 

Jednak nie to było najważniejsze w jej zaangażowaniu w prace Stowarzyszenia. Renia pisała i realizowała projekty, których celem było wyrównywanie szans edukacyjnych, pobudzanie aktywności i wrażliwości młodzieży skupionej wokół Stowarzyszenia. Szczególny nacisk kładła na projekty pozwalające na rozwijanie zdolności artystycznych stypendystów. Efektem jest publikacja Stowarzyszenia zatytułowana Poznanie siebie drogą do świata będąca podsumowaniem prowadzonych przez Renię w grudniu 2001 roku warsztatów. Była zorientowana na tych, którzy zwykle nie byli przebojowi, lecz wartościowi jako ludzie a przy tym często zagubieni w swych poszukiwaniach pomysłu na życie. Nie zawsze rozumieliśmy Renię, lecz ona długo się tym nie przejmowała i konsekwentnie dążyła do tego, aby Stowarzyszenie nie było kolejną instytucją opieki społecznej, lecz wpierającą, formującą, inspirującą, akceptującą każdą biografię stypendystów. Tak długo jak długo miała poczucie, że Stowarzyszenie jest taką przestrzenią poświęcała mu swój czas i energię. Przecież my wszyscy, którzy ją znaliśmy wiemy, że tej fizycznej nie miała nigdy zbyt wiele, lecz podziwialiśmy Renię za upór w czynieniu dobra. Często czyniła to w sobie właściwy sposób, czyli wprost!!! 

Do pewnego stopnia od kilku lat realizujemy ten Reni pomysł na Stowarzyszenie. W trakcie rozmów z uczniami ubiegającymi się o stypendium poszukujemy, tego co dla Reni było takie ważne a nie zawsze kryje się za średnią ocen. W tej rozmowie chcemy usłyszeć, że kandydat ma jakąś pasję, interesujący pomysł na życie. 

Kiedy Renia wycofała się z aktywnego zaangażowania w prace Stowarzyszenia, nadal wspierała potrzebujących.  Stworzyła miejsce, które jego mieszkańcy nazwali i nazywają Wielichowska 12. Pod ten adres przychodziły różne osoby i zawsze znajdowały tu zrozumienie i wysłuchanie, posiłek a nierzadko i nocleg. Renia zawsze mówiła, jak postępować, aby lustro nas nie oskarżało. Przede wszystkim nie być obojętnym i mieć włączone radary i reagować na sygnały, które do nich docierają. 

Dziękujemy 

Cezary Trosiak